
Zanim bloga opanują fotografie kilkunastu przesympatycznych Par Młodych, które to właśnie mnie w tym roku obdarzyły zaufaniem i zaprosiły na własną uroczystość ślubu, chciałem na chwilę jeszcze pozostać przy portretach. Przy okazji sprawdzania nabytych doświadczeń portretowych oraz w ramach dzielenia się swoim sprzętem z “biednymi studentami”, popełniłem krótką sesję z uroczą Colette. Tak, tak, Colette…






