Była zapowiedź a dziś historia pewnego niezwykłego Krakowskiego pleneru. Otóż, jak to często bywa ku mojej radości Anita i Paweł zdecydowali poświecić nieco więcej czasu na sesję plenerową i umówić się ze mną w innym terminie. Standardowe sprawdzanie prognozy pogody tym razem niestety zawiodło. Jadąc mijałem tabliczkę z napisem Kraków, a z nieba wciąż strasznie lało, mimo że od rana miało być piękne słońce. Byliśmy pełni nadziei i zapału, siedząc przy kawie wspominaliśmy momenty z dnia ślubu i spoglądaliśmy co chwila w niebo wierząc że za chwilę stanie się cud. Do dziś nie wiem kiedy i jak to się stało ale nagle na niebie pojawiło się śliczne słońce i malownicze białe chmury, a taka aura towarzyszyła nam aż do końca sesji. Wracając do domu znów w strugach deszczu mijałem tabliczkę z napisem Kraków. Cała ta sytuacja skłania mnie do podejrzeń że Anita i Paweł mają jakieś znajomości tam wysoko w górze …![]()
…. a może i ja je mam
. Poniżej, oczywiście specjalnie dla Was kilka kadrów z tej sesji.

10 komentarza