Zgodnie z moją wcześniejszą obietnicą, dziś przyszedł czas na następny post z cyklu “wesela po drugiej stronie oceanu”. Tym razem będzie to ślub Annemarie i Michaela w Princeton. Podobnie jak podczas poprzedniego ślubu w Baltimore i przy tym weselu miałem okazję pracować z Davidem Mielcarkiem oraz bardzo dobrze zapowiadającym się młodym fotografem David’em Lim’em. Wszystko co nas otaczało podczas tego pogodnego i pełnego wrażeń dnia, było niesamowite ; piękni państwo młodzi, goście i wszystkie te miejsca w których robiliśmy zdjęcia, ale na szczególną uwagę zasługuje Jasna Polana, gdzie odbywało się przyjęcie. Poza tym, że jest to miejce o zapierającym dech w piersi i urzekającym pięknie, to dodatkowo ma ono wiele wspólnego z naszym krajem i bardzo ciekawą polską historię. Poniżej kilka moich zatrzymanych klatek oraz slideshow.
Chcesz zobaczyć wiecej !?… poniżej … SLIDESHOW … ( być może bedziesz misał(a) chwilę zaczekać na załadowanie slideshow )







6 komentarza
Reportaz w najlepszym amerykanskim stylu, ale juz Ci to chyba mowilem!:)
świetny reportaż
A zdjęcia oddają klimat i emocje ludzi:)
Adam, świetne zdjęcia!
warunki na pewno pomogły, ale same warunki zdjęć nie zrobią
gratuluję bardzo udanych kadrów
jestem już nudna….
ciekawie jest poznać amerykański klimat weselny, jestem zachwycona jak zawsze!
P.S do Pani Sylwi : to chyba zalezy od wesela i rodzinnych zwyczajów, u mnie w rodzinie na każdym weselu był rzucany welon za siebie, tyle, że właśnie welon, a nie bukiet
Adamie, myślę że wykorzystujesz potencjał tych ceremonii zza oceanu jak to tylko możliwe!
Rozbawiło mnie zdjęcie z rzutu bukietem… Ten amerykański zwyczaj rzucania za siebie jest dużo bardziej fotogeniczny niż polskie chodzenie w kółku, musisz przyznać
bardzo fajny materiał a ja teraz nieładnie diabelnie zazdroszczę warunków